Szczególnie jeśli do niesamowitej siły i zręczności dołożymy iście słowiański temperament i poczucie honoru.
"Ostatnie Łowy Kravena", to komiks który powstał w okresie nie bez powodu zwanym "Mroczną Erą", kiedy to twórcy chcieli zainteresować komiksami starszych czytelników, co zaowocowało komiksami pełnymi seksu, przemocy, oraz postaci o nieco bardziej złożonym profilu psychologicznym.
Wielu fanów komiksu uważa Mroczną Erę, za bardzo chudy okres w historii komiksu, jednak jak zawsze (nawet podczas Złotej Ery), powstawały wtedy komiksy bardzo złe, kiepskie, jak i te, po które warto sięgnąć. Ten album zalicza się zdecydowanie do tej ostatniej grupy, chociaż jest przesiąknięty do cna typowym, znienawidzonym przez wielu, klimatem komiksów z tamtego okresu.
Już sama okładka nie pozostawia nam złudzeń co do tego, co znajdziemy w środku. Spider-Man odziany w czarny kostium, wygrzebujący się z mogiły podczas burzy - ten obrazek idealnie podsumowuje cały komiks.
Komiks prowadzi nas przez odmęty umysłu Siergieja Kravinowa - dumnego, rosyjskiego myśliwego, który pragnie zmazać ze swojego, niemal nieskazitelnego, honoru plamę w kształcie pająka.
Kraven, zmagający się z Pająkiem już od wielu lat, w końcu usuwa go ze swojej drogi, w bardzo niespodziewany sposób.
Później idąc w ślady swojego przyrodniego brata, Kameleona, postanawia przebrać się za niego i zająć jego miejsce, przez co szarga i tak już mocno nadwyrężoną opinię Spider-Mana.
Poza tytułowym Łowcą, Spider-Man spotka na swojej drodze również Vermina, zdziczałego człowieka-szczura, zamieszkującego nowojorskie kanały. Pojawienie się Vermina na kartach tego komiksu również ma znaczenie dla wendetty Kravena, a sam szczurołak zostanie przez niego niecnie wykorzystany.
Komiks ma w sobie coś z amerykańskiego czarnego kryminału, nie tylko w treści, ale i w formie. Klimat śmierci i niewyjaśnionej tajemnicy wisi w powietrzu od pierwszych stron, a wycieczki do wnętrza ogarniętego obsesją umysłu Łowcy pomagają nam, przynajmniej częściowo, zrozumieć kierujące nim motywy, które na swój pokrętny sposób, mają nawet nieco sensu.
John M. DeMatteis, scenarzysta komiksu, przyznał, iż dużą inspiracją dla niego była tutaj twórczość XVIII-wiecznego poety Williama Blake'a, a jego sparafrazowany wiersz "Tygrys", jest motywem przewodnim całego komiksu.
DeMatteisowi udało się poprowadzić postać Kravena w taki sposób, aby czytelnik nie tylko rozumiał jego motywy, ale również aby sympatyzował z postacią, będącą przecież czarnym charakterem naszej opowieści, oraz współczuł mu, kiedy już zostanie pokonany. Kraven jest tutaj postacią bardzo dwuznaczną, nie jest zły do szpiku kości jak Doktor Octopus, nie jest skorumpowany jak Kingpin, ani szalony niczym Zielony Goblin. Jest honorowy i na swój sposób uczciwy, traktuje Spider-Mana z szacunkiem, a nawet boi się go i właśnie ten strach zmusza go do podjęcia drastycznych kroków.
Rysunki Michaela Zecka, oraz stonowane kolory, którymi zostały ozdobione, idealnie współgrają z opowiadaną historią. Spider-Man ma na sobie swój czarny kostium (który osobiście lubię dużo bardziej od tego klasycznego), a nieustająca ani na chwilę ulewa jedynie potęguje ciężki, depresyjny klimat opowieści.
Czasami można pogubić się w narracji komiksu, prowadzonej z perspektywy kilku postaci, a niektóre działania Kravena mogą, przynajmniej na początku, wydawać się niejasne, jednak komiks, szczególnie na tle innych wydanych w tym okresie, prezentuje się bardzo dobrze i zdecydowanie zasługuje na miejsce w tej kolekcji.
"Pająku! Błysku w gąszczach mroku
Jakiemuż nieziemskiemu oku
Przyśniło się, że noc rozświetli
Skupiona groza twej symetrii?"



Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń