Seria Gothic: niewygodne, koślawe sterowanie, kiepska grafika i miliony bugów.
Jednak jest w tej serii coś, co przyciąga mnie do niej od kilku lat. Wracam do niej ciągle, chociaż znam ją na pamięć, oraz posiadam dosyć pokaźną bibliotekę nowszych i teoretycznie lepszych gier.
Myślę, że w dużej mierze działa tutaj sentyment, gdyż Gothic to pierwsze komputerowe RPG dające graczowi pełną swobodę, z jakim się spotkałem.
Witamy w Kolonii
Kiedy pierwszy raz wylądowałem w kolonii karnej Khorinis w wieku jedenastu lat, gra zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Twórcy od razu dają nam do zrozumienia, że lekko nie będzie, gdyż na dzień dobry zostajemy zrzuceni z kilkumetrowego zbocza do małego jeziorka, znajdującego się za magiczną barierą, spod której nie można się wydostać. Kiedy już wyjdziemy z wody, zostajemy "przywitani" przez kilku strażników. Na szczęście ratuje nas Diego - nasz mentor na początku przygody i późniejszy BFF.
Chudsza, bardziej pikselowa wersja Danny'ego Trejo tłumaczy nam o co w tym wszystkim chodzi.
Jak dowiedzieliśmy się już z intra, kolonia górnicza została założona przez króla Myrtany, toczącego wojnę z orkami. Król kazał otoczyć kolonię magiczną barierą, która jednak wymknęła się spod kontroli i przybrała większe rozmiary, połykając również trzynastu magów, którzy ją stawiali. Więźniowie wykorzystując zamieszanie, przejmują kontrolę nad kolonią.
Od Diego dowiadujemy się, że wewnątrz kolonii powstały trzy, niezależne od siebie obozy: Stary Obóz, którego członkowie pertraktują z królem i wymieniają wydobywaną w kolonii magiczną rudę na różne dobra; Nowy Obóz, którego mieszkańcy wypięli się na króla i opracowują plan wysadzenia magicznej bariery, do czego również potrzebują rudy; oraz Bractwo Śniącego - sekta, której członkowie wierzą, że ich bóg uwolni ich, jeśli zbiorą odpowiednią ilość członków i będą się modlić wystarczająco intensywnie.
(Diego)
Naszym pierwszym celem misji jest dostarczenie listu, który dostaliśmy przed wykonaniem wyroku, do arcymistrza magów ognia, którzy przesiadują w zamku w Starym Obozie.
Nie trudno zgadnąć, że nie zostaniemy tam tak po prostu wpuszczeni. Jedyną drogą do zamku jest przyłączenie się do jednego z trzech obozów (lub danie strażnikowi w łapę 1000 bryłek rudy, co jednak nie doprowadzi nas nigdzie).
Stary Obóz jest jedynym do którego warto się przyłączyć, jeśli chcemy grać magiem, aczkolwiek wojownicy też się tutaj odnajdą, Nowy Obóz to miejsce dobre dla wojowników i łotrzyków, natomiast Obóz Sekty zapewni nam znalezienie złotego środka, pomiędzy magią, a walką.
Osobiście najczęściej przyłączam się do Nowego Obozu, ponieważ lubię grać wojownikiem, oraz z powodów... ideologicznych.
Nie obchodzi mnie kim jesteś
(Portret pamięciowy Bezimiennego, Gothic II)
Wielu graczy narzeka na brak charakteru głównej postaci, moim zdaniem jednak, postać ma dosyć mocno zarysowany charakter. Jest wygadany, sarkastyczny, pragmatyczny, nie lubi się podporządkowywać, a przede wszystkim jest człowiekiem czynu. Kiedy dowiaduje się, że jest swego rodzaju wybrańcem, średnio mu się to podoba, ale wie, że jest robota i ktoś ją musi wykonać, a nikt inny się do tego nie wyrywa.
Reszta zależy już od gracza i jego indywidualnych wyborów, które dodatkowo kształtują postać.
Chcemy grać dumnym wojownikiem, świętobliwym magiem, czy przebiegłym złodziejaszkiem? Nie ma sprawy, Bezimienny (czy Bezi, jak nazywają go pieszczotliwie polscy fani) sprawdzi się w każdej roli. Nigdy jednak nie uda nam się zrobić z niego pokornego, pełnego ogłady człowieka, Bezimienny po prostu taki nie jest.
Jacek Mikołajczak sprawdza się nieźle w tej roli, głównie dzięki swojemu świetnemu głosowi, czasem jednak sprawia wrażenie jakby po prostu czytał tekst, nie przejmując się emocjami bohatera.
Za moich czasów, walczono jak należy
Gameplay i sterowanie trochę kuleją i na początku zdarzało mi się wyklinać na idiotów, którzy to wymyślili, ale wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Najbardziej irytuje walka wręcz, która jest dosyć statyczna, a w przypadku walki z większą ilością przeciwników wręcz uciążliwa. Aby zaatakować przeciwnika, musimy w niego wycelować, przytrzymać prawy przycisk myszy, co "blokuje" nas na konkretnym celu, a następnie używać klawiszy kierunkowych, odpowiadających za konkretny atak (to znaczy: atak do przodu, cięcie z boku, blok). Podczas ataku postać musi stać w miejscu, aby się ruszyć należy zwolnić przycisk myszy, przesunąć się i wykonać kolejny atak. Atak w ruchu jest możliwy tylko podczas "szarży" do przodu, a w czasie wykonywania ataku nie możemy nawet skręcić.
Gdzie mogę się czegoś nauczyć?
Ciekawy jest za to rozwój postaci. Niby w każdym, lub prawie każdym, RPG zaczynamy jako totalny cienias, który ma problemy z pokonaniem szczura, albo kraba, jednak w Gothicu jest to wyjątkowo odczuwalne. Na początku nasz dzielny bohater nie wie nawet jak trzymać miecz, z wyciągniętą bronią porusza się koślawo (bardziej niż zwykle), a jego ataki są bardzo niezdarne. Dopiero z czasem i nabranym doświadczeniem styl walki bohatera nabiera finezji. Rozczarowujące jest to, że poza nowicjuszem, są tylko dwa poziomy umiejętności władania każdą bronią (broń jednoręczna, dwuręczna, łuk, kusza). Magia jest nieco bardziej rozbudowana, gdyż mamy aż sześć kręgów wtajemniczenia. O ile z jednorazowych zwojów może korzystać każdy, kto posiada odpowiednią ilość many, o tyle niezużywalne runy wymagają już konkretnego wtajemniczenia.
Doświadczenie zdobywamy w tradycyjny sposób: tłukąc potwory i wykonując zadania. Po zdobyciu poziomu o odrobinę zwiększają się nasze punkty życia, oraz dostajemy dziesięć punktów nauki, które możemy przeznaczyć na rozwinięcie umiejętności walki konkretnym rodzajem broni, wtajemniczenie w kolejny krąg magii, lub na zwiększenie naszej siły, zręczności, lub many. Poza tym mamy również wiele innych umiejętności, jak otwieranie zamków, skradanie się, czy pozyskiwanie trofeów z zabitych zwierząt.
Aby się uczyć, potrzebujemy nauczyciela, najpierw musimy więc jakiegoś znaleźć. Niektórzy będą nas uczyli za darmo, inni będą od nas chcieli rudy, lub wykonania konkretnego zadania, jeszcze inni uczą tylko członków własnej gildii.
Za Gomeza!
(Gomez, przywódca Starego Obozu)
Gildie to dosyć istotny element Gothica. Jak już mówiłem, na początku musimy wybrać jeden z trzech obozów. W każdym będziemy musieli wykonać kilka mniej, lub bardziej trudnych zadań, zanim zostaniemy przyjęci. W Starym Obozie zaczynamy naszą karierę jako cień - zwiadowca magnatów. Po zakończeniu drugiego rozdziału będziemy mogli awansować na strażnika, lub przyłączyć się do magów ognia.
W Nowym Obozie nie ma tak ścisłej hierarchii, mieszka tam kilka niezależnych od siebie grup: szkodnicy - jak sama nazwa wskazuje, są to bandyci, którzy żyją głównie z napadów na karawany Starego Obozu; Najemnicy, pracujący dla opracowujących plan ucieczki Magów Wody; Krety - górnicy z Wolnej Kopalni, wydobywający rudę potrzebną do zniszczenia magicznej bariery; oraz Banda Ryżowego Księcia - oprychy zmuszający ludzi nie potrafiących się przed nimi obronić do pracy w polu.
Jedynie dwie pierwsze grupy są warte uwagi, a Lee, szef najemników, nie przyjmuje w swoje szeregi żółtodziobów. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak przyłączyć się do bandy szkodników Laresa, po czym dostaniemy możliwość przyłączenia się do najemników. Później będziemy mogli również zostać Magiem Wody, co jednak nie ma sensu, gdyż jako najemnik jesteśmy wyszkoleni w walce, a na tym poziomie gry ciężko byłoby nam nadrobić "magiczne zaległości".
W Obozie Sekty natomiast zaczynamy jako nowicjusz, po czym możemy zostać strażnikiem świątynnym - wojownikiem, który jednak ma możliwość nauki magii, lecz tylko do czwartego kręgu.
Każdy znajdzie zatem coś dla siebie
To ci dopiero będzie mroczna wyprawa!
(Mapa Górniczej Doliny)
Pomówmy jednak o świecie, który w trakcie tej podróży będziemy eksplorować.
Otoczona magiczną barierą Górnicza Dolina nie jest specjalnie dużym miejscem, jednak jak wiadomo, rozmiar nie ma znaczenia.
Jak już wspominałem, w kolonii karnej mieszczą się trzy ludzkie osiedla, zamieszkane przez rywalizujące, jednak utrzymujące między sobą pokój frakcje, poza tym mamy jeszcze dwie kopalnie.
Krajobraz Górniczej Doliny jest bardzo zróżnicowany i nie razi monotonnością: lasy, góry, rzeki, morze, plaża, bagna - co tylko dusza zapragnie. W kolonii znajdziemy także wiele jaskiń, czy niewielkich dolinek, w których często można znaleźć coś ciekawego, o ile będziemy w stanie pokonać przedstawicieli gothicowej fauny.
Gothic posiada ciekawy bestiariusz. Od strusiopodobnych ścierwojadów i kretoszczurów (bardziej przypominających świnioszczury), poprzez ogromne owady zwane krwiopijcami, zamieszkujące kopalnie pełzacze, dwunożne gady - zębacze i brzytwy, aż po ogromne trolle, czy golemy, oraz osobiście moje ulubione futrzaki - cieniostwory.
Poza zwierzakami kolonię zamieszkują również orkowie, którzy zagarnęli dla siebie znaczną część Górniczej Doliny. Wśród zielonoskórych znajdziemy wojowników, zwiadowców, jak i rzucających czary szamanów, oraz orkowe psy (wargi), dużo większe i groźniejsze od zwykłych wilków.
Bezimienny będzie miał zatem z czym walczyć, a rozsądny gracz szybko się nauczy, że przed każdym wejściem do lasu, czy jaskini dobrze jest zapisać grę.
(Cieniostwór)
Niech nadejdzie przebudzenie Śniącego
To
czym Gothic podbił moje serce, to fabuła. Historia Bezimiennego, który
zaczyna jako żółtodziób, nie potrafiący trzymać poprawnie miecza,
pomiatany przez wszystkich wokół, a kończy jako pogromca demonów i
wyzwoliciel wszystkich więźniów z kolonii, to historia ciekawa i
wciągająca. Główny wątek rozwija się stopniowo, a z każdym rozdziałem
klimat gry robi się coraz cięższy, coraz bardziej "gotycki". W Gothicu
jak w każdym dobrym RPG nie zabraknie również licznych zadań pobocznych,
które pozwolą nam na chwilę odpocząć od prób zniszczenia magicznej
bariery.
Historia Gothica nie jest niczym niezwykłym, ani
przełomowym, jednak zapewnia wiele godzin bardzo dobrej rozrywki. Teraz
przejście gry zajmuje mi jakieś 12-14 godzin, jednak za pierwszym razem
odkrycie wszystkiego co było do odkrycia (a przynajmniej wszystkiego,
co znalazłem), trwało jakieś trzy razy dłużej.
Dobra fabuła nie
może jednak istnieć bez ciekawych postaci, a tych tutaj nie zabraknie. W
Górniczej Dolinie każda postać ma swój charakter (może poza tymi
pozbawionymi imienia) i swoje interesy o które się troszczy.
Bezimienny
nie poradziłby sobie nigdy bez swoich wiernych przyjaciół: starego,
przebiegłego złodziejaszka Diego, o który już wspominałem; statecznego i
ułożonego młodego maga ognia Miltena; Wesołego osiłka imieniem Gorn; Lestera - nowicjusza z
Bractwa Śniącego, będącego człowiekiem spokojnym i życzliwym, acz
dbającym głównie o swój własny tyłek; oraz starego nekromanty Xardasa,
który dawno temu opuścił innych magów, aby wieść żywot samotnika, a jego
motywy pozostaną dla nas niejasne przez wszystkie trzy części gry. Poza
nimi w Kolonii znajdziemy całą masę innych przyjaciół, czy wrogów,
którzy niemal zawsze wnoszą do historii coś ciekawego.
(Demon Śniący)
Ale moja przygoda miała się dopiero zacząć...
Gothic to gra pełna bugów, które niestety często utrudniają podziwianie ciekawego, żywego świata w który przyjdzie nam wkroczyć, grafika mocno się już zestarzała, a sterowanie, jak już wspomniałem, jest dosyć niewygodne. Jednak kiedy już usiądziecie nocą na targowisku, z łuną magicznej bariery święcącą nad waszymi głowami, kiedy poznacie tych wszystkich ciekawych ludzi, zamieszkujących wszystkie trzy obozy i nie tylko, zabijecie swojego pierwszego topielca, obrazicie najlepszego wojownika w Kolonii, tylko po to, aby zdobyć uznanie jednego z cieni, wtedy prawdopodobnie pokochacie Gothica co najmniej w połowie tak mocno, jak pokochałem ja.
Jednak wydarzenia w Górniczej Dolinie Khorinis, to dopiero początek przygód Bezimiennego. Bariera upadła, a przed naszym bohaterem otworzył się jeszcze większy, jeszcze ciekawszy i jeszcze żywszy świat drugiej części gry i dodatku Noc Kurka, o czym już niedługo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz