Wolverine to obok Spider-Mana i Avengers jeden z najpopularniejszych bohaterów uniwersum Marvela. Nie ważne czy występuje w pojedynkę, czy jako członek X-Men, Logan zawsze potrafi podbić serca czytelników swoją postawą niegrzecznego chłopca i brakiem zahamowań w korzystaniu z metalowych szponów.
Broń X przedstawia jedno z najważniejszych (jeśli nie najważniejsze) wydarzeń w życiu Logana - rządowy eksperyment, w czasie którego jego szkielet zostaje połączony z adamantium.
Za scenariusz i rysunki w komiksie odpowiadał jeden człowiek - Barry Windsor-Smith, znany głównie - poza Bronią X - z serii komiksów o Conanie Barbarzyńcy.
Komiks wręcz ocieka klimatem mrocznego sci-fi rodem z lat 80-tych, zarówno jeśli chodzi o historię, jak i jej wizualną oprawę.
Co najciekawsze, Wolverine nie pełni tutaj roli głównego bohatera, a raczej wątku, wokół którego kręci się historia. Bohaterami są natomiast eksperymentujący na nim naukowcy.
Sama historia nie jest tak naprawdę niczym odkrywczym, ot typowa opowieść o nieudanym eksperymencie, który mści się na swoich twórcach - motyw wprowadzony przez Mary Shelley już w XIX wieku i bardzo często powielany w horrorach. Jednak osadzenie w tych realiach jednego z największych twardzieli Marvela zupełnie zmienia odbiór komiksu. Wolverine idealnie pasuje do tej opowieści. Nie jest to ten sam wygadany Kanadyjczyk, którego znamy i kochamy, przez cały album wypowiada ledwie kilka zdań.Wolność i człowieczeństwo mutanta zostają mu odebrane i będzie musiał odzyskać je we właściwym dla siebie stylu.
Autorski album Windsora-Smitha to poważna, brutalna historia - typowy produkt mrocznej ery komiksu, jednak w dobrym sensie. Autor ilustrując własny scenariusz doskonale wiedział, jak uchwycić jego charakter.
Rysunki w komiksie dobrze oddają klaustrofobiczny klimat tajnego rządowego laboratorium. Windsor-Smith nie przesadza również z kolorami, niektóre kadry są wręcz monochromatyczne, co tylko potęguje efekt zamknięcia.W albumie znajdzie się również kilka wyjątkowo soczystych scen, kiedy już Rosomak pokaże pazury. Na kilku kadrach zabrakło tła, jednak poza tym ilustracje w albumie prezentują się naprawdę świetnie.
Broń X to jeden z tych komiksów, które trzeba przeczytać. Świetny scenariusz, opatrzony równie dobrymi rysunkami, w dodatku przedstawiający najmroczniejszy moment życia najpopularniejszego członka X-Men. Czego chcieć więcej?
