Zmierzch Bogów to samodzielny dodatek do trzeciej części serii Gothic, oraz jedna z największych porażek w historii gier komputerowych.
Kiedy na rynku pojawił się Gothic 3, internet zahuczał od plotek na temat planowanego dodatku, który miał rozwinąć grę fabularnie, dać nam dodatkowe lokacje do zwiedzania i ogólnie, wzorem Nocy Kruka poszerzyć jej zawartość. Niestety, z różnych powodów dodatku nie robili już ludzie z Piranha Bytes, a pewna nieznana, indyjska firma i nie miał on być już rozszerzeniem trójki, ale jej kontynuacją. Hindusi zupełnie minęli się z celem, tworząc coś tak totalnie niegrywalnego, oraz niezgodnego z oryginałem, że nawet nie wiem od czego zacząć.
"Wojna w Myrtanie zakończyła się dwa lata temu..."
Lenistwo i niekompetencja twórców rzucają się w oczy już na samym początku. Rolę intra pełni tutaj pokaz slajdów, z którego dowiadujemy się, że Myrtana została podzielona na cztery rywalizujące ze sobą frakcje, którym przewodzą Thorus, Gorn, Anogi i Inog, oraz Lee. Natomiast Bezimienny i Xardas obserwują całe zajście z nieznanego wymiaru.
Gra rozpoczyna się tak, jakbyśmy zakończyli "trójkę" po stronie Adanosa. To dosyć logiczne, w końcu było to "neutralne" zakończenie, w którym nie obieramy żadnej ze stron w wojnie. Jednak kiedy wybieramy to zakończenie w podstawowej wersji gry, wyraźnie jest powiedziane, że Bezimienny i Xardas opuszczają ten świat na zawsze, gdyż dopóki oni żyją w Myrtanie, dopóty będzie trwała wojna.
Bezimienny jednak nie przejmuje się tym ani troszkę i po spuszczeniu Xardasowi łomotu radośnie wskakuje w portal do Myrtany, z zamiarem ponownego zjednoczenia krainy.
(Xardas i Bezimienny toczący walkę w intro do gry)
"Co możesz mi powiedzieć o Gornie?"
Postać Bezimiennego - który w tej części powinien dostać imię Adolf - również ma niewiele wspólnego z tą z poprzednich części. Bezimienny zawsze był typem sarkastycznego, nieco aroganckiego wesołka, który ratował świat, ale robił to jakby mimochodem, wiedział, że jeśli nie on, to nikt inny tego nie zrobi, a mimo wszystkich nieprzyjemności jakie go spotkały, lubił ten świat. Tutaj nasz bohater sprawia wrażenie nacjonalistycznego fanatyka, gotowego mordować i palić na stosach, żeby tylko zakończyć waśnie między zajmującymi Myrtanę nacjami.
Chyba nawet podkładający mu głos Jacek Mikołajczak zauważył, że coś jest nie tak, bo gra tutaj tak sztywno i z taką przesadą, że na myśl przychodzą mi skecze Monty Pythona. Które są zresztą bardziej sensowne od tego, co tutaj widzimy. Wiele dialogów nie ma żadnego sensu, jeden z moich ulubionych brzmi:
"NPC: Co możesz mi powiedzieć o Gornie?
Bohater: Świeża dostawa czego?
NPC: Mam tu wszystko czego szukasz.
Bohater: Co możesz mi powiedzieć o Gornie?
NPC: Lud Gorna jest lojalny wobec Gorna."
Kurtyna.
Fabuła gry trzyma mniej-więcej ten sam poziom, co dialogi. chociaż trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do "trójki", tutaj główny wątek jest wyraźnie zarysowany. Jednak zarówno główne, jak i poboczne zadania są mdłe, nieciekawe i powtarzalne. Natomiast samo zakończenie gry można wywnioskować już po pierwszej rozmowie z NPC (tylko trochę bardziej sensownej niż dialog przedstawiony powyżej).
(Bezimienny w Zmierzchu Bogów)
Świt Bugów
O mechanice nie ma się co rozpisywać, dokładnie to samo co w podstawce. Jednak twórcy ze studia Trine Games dokonali czegoś niesamowitego. Dostając działającego gotowca zabugowali go tak, że gra stała się praktycznie niegrywalna.
Co prawda błędy zawsze były stałym elementem Gothica, jednak w tym przypadku, to Gothic jest elementem błędów. Zanikające tekstury są na porządku dziennym, co więcej w pewnym momencie w grze zaczęły zanikać kolory. Gra przeskakiwała co ułamek sekundy z trybu kolorowego w tryb czarno-biały, co zapewne miało wywołać epilepsję u graczy, aby nie grali dalej i nie dowiedzieli się jak wielkim gniotem jest Zmierzch Bogów. Czasem zdarza się też, że jeden NPC mówi kilkoma różnymi głosami (a czasem w ogóle nie ma głosu), a wyrzucanie do systemu jest nieodzownym elementem naszej przygody. Na płycie z grą znajduje się również nieoficjalna edycja rozszerzona, która rzekomo poprawia większość tych błędów, jednak na moim komputerze nie chciała się ona nawet zainstalować. Nigdy nie widziałem gry równie niestabilnej, ba nawet najbardziej amatorskie fanowskie mody do Gothica w które grałem, były bardziej stabilne niż Zmierzch Bogów. Dużo do myślenia daje fakt, że wspomniana edycja rozszerzona została również stworzona przez fanów. Brawo, Jowood, fani potrafią zrobić lepszą grę, niż studio któremu to zleciliście.
Dodatek?
Zmierzch Bogów został hucznie określony mianem "dodatku". Jednak, czy dodatek nie powinien czegoś, no cóż... dodawać? Uświadczymy kilka nowych pancerzy i broni, które w zasadzie niczym ciekawym się nie wyróżniają, poza tym, nie dostaniemy nic, żadnych nowych czarów, czy umiejętności, żadnych nowych lokacji. Co więcej, z trzech krain które mogliśmy zwiedzać w podstawowej wersji gry, tutaj odwiedzimy jedną. Wiem, że to wokół Myrtany kręci się fabuła gry, jednak mimo wszystko, to wielkie rozczarowanie. Jakby tego było mało, droga do Nordmaru została zablokowana przez niewidzialną ścianę, natomiast do Varantu możemy sobie spokojnie wejść, oczywiście jeśli lubicie brak tekstur, to wam się spodoba. W Gothicu 2, gdzie twórcy nie chcieli umieszczać całej Kolonii Karnej z pierwszej części gry, mieli chociaż na tyle przyzwoitości, żeby umieścić wielki mur, który odgradzał część grywalną od reszty. Niestety Zmierzch Bogów i przyzwoitość nie idą ze sobą w parze.
Zmierzch Gothica
Są gry, które są po prostu kiepskie, są również gry bardzo złe, albo takie, które są tak słabe, że aż śmieszne, a głęboko pod nimi wszystkimi leży Zmierzch Bogów, gra która bez mrugnięcia okiem zarżnęła jedną z najlepszych serii action RPG w historii.
Jedynymi ludźmi, którzy powinni zagrać w tę piekielną abominację są QA testerzy, bo z tego co widzę, żaden z nich w nią nie grał.
Pyranha Bytes chcieli stworzyć trylogię. Stworzyli i to nawet bardzo dobrą. Co prawda trójka była lekkim niewypałem, ale mimo to, grało się w nią całkiem przyjemnie. Niestety Jowood wypatrzyło w Gothicu dojną krowę, którą podłączyli do indyjskiego respiratora (Hindusi lubią krowy), aby wyciągnąć z niej jak najwięcej. Co więcej Zmierzch Bogów został totalnie przez twórców olany, gdyż jest po prostu pomostem pomiędzy trylogią Gothic, a Arcanią, zwykłą, niepotrzebną zapchajdziurą.
Zmierzch Bogów przypomina niedokończone dzieło średnio rozgarniętego modera.
Jedynym plusem tej gry jaki przychodzi mi do głowy jest fakt, że po pograniu weń chociażby dwie minuty, nawet Arcania: Gothic 4 może wydać się bardzo ciekawą grą, jednak o tej perełce pomówimy innym razem.










