Matt Fraction i Salvador Larocca stworzyli historię mającą przyciągnąć do czytania przygód Pancernego Mściciela nowych fanów, kupionych poprzez świetną ekranizację w reżyserii Jona Favreau.
Trzeba przyznać, że świetnie udało im się uchwycić klimat filmu z Robertem Downeyem w roli głównej.
Wszystko, od kreacji głównego bohatera, poprzez relacje z Pepper Potts, aż po głównego antagonistę, nawiązuje do filmowej adaptacji przygód Iron Mana.
W ogóle filmy i komiksy o Iron Manie, które wychodziły w podobnym czasie wzorują się jedne na drugich.
Widać to szczególnie na przykładzie przeciwnika Tony'eo z tego albumu. Jest nim Ezekiel Stane, syn Obadaiaha Stane'a, z którym Iron Man mierzył się w pierwszym filmie, chce on zemścić się na Starku za śmierć ojca, podobnie jak Ivan Vanko z drugiego filmu, co więcej jest terrorystą działającym w sposób uderzająco podobny do AIM w filmie trzecim.
Tony Stark w Pięciu Koszmarach ma na prawdę sporo na głowie. Jest nie tylko szefem Stark Industries i superbohaterem w metalowej zbroi, ale również naczelnikiem SHIELD.
Co więcej na scenę wkracza młody Zeke Stane, spełniając najgorszy ze wszystkich pięciu koszmarów Iron Mana.
Ezekiel to ciekawa postać, prezentująca najgorsze połączenie, jakie można sobie wyobrazić, jest geniuszem i terrorystą. Obie te cechy z wielką starannością pielęgnuje. Stane wprowadza zamachy terrorystyczne na wyższy poziom, wszczepiając w klatki piersiowe zamachowców-samobójców ładunki o sile zbliżonej do siły wybuchu bomby atomowej.
Fraction i Larocca nie wzdragają się przed serwowaniem nam scen masowego, pozbawionego skrupułów ludobójstwa, dokonywanego przez fanatyków, upojonych potęgą, jaką dał im Stane.
Terroryzm to temat, który pojawia się często przy okazji przygód Iron Mana, jednak rzadko prezentowane są zamachy na taką skalę. Zamachy, w których giną nie tylko postronni obywatele, ale również bohaterowie (konkretnie filipińska grupa herosów, zwana Zwycięską Dywizją).
Jednak widowiskowe walki i brutalne zamachy to nie wszystko. Zagłębimy się również w umysł zmęczonego, przygniecionego obowiązkami Tony'ego Starka. Poznamy jego pięć koszmarów, z których ziścił się ten największy.
Matt Fraction skupia się również na kontaktach głównego bohatera z innymi postaciami. Przede wszystkim z Pepper Potts. Autorowi udaje się uchwycić nietypową przyjaźń panującą między tą dwójką, jak również stosunki łączące Tony'ego z Marią Hill, jego zastępczynią w SHIELD, Jamesem Rhodesem (chociaż pojawia się w komiksie tylko na chwilę), czy Peterem Parkerem.
Salvador Larocca zgrabnie zinterpretował scenariusz Fractiona. Ilustracje co prawda nie zapierają tchu w piersiach, jak na przykład te Alexa Rossa w Marvels. Są jednak schludne i miłe dla oka. Sceny walk, czy terrorystycznych zamachów robią niemałe wrażenie, postacie są dopracowane, a ponieważ akcja komiksu toczy się w różnych miejscach na całym świecie, Larocca zadbał o to, abyśmy mogli odgadnąć miejsce akcji już po samym krajobrazie. Jedyne do czego mogę się tutaj przyczepić to pornowąs Tony'ego Starka, który z jakiegoś powodu kojarzy mi się z Gomezem Addamsem, oraz twarz Reeda Richardsa, który wygląda tutaj jak nastolatek z siwymi pasmami włosów.
Pięć Koszmarów to komiks skierowany głównie do fanów filmowych przygód Iron Mana, jednak z pewnością spodoba się również "starym wyjadaczom" przygód Człowieka z Żelaza. Jeśli podobała wam się pierwsza część filmowej trylogii, powinniście łapać za ten komiks bez zastanowienia, w przeciwnym wypadku również nie powinniście go omijać szerokim łukiem, gdyż jest to bardzo dobra, przyzwoicie narysowana i bardzo wciągająca historia.




Pornowąs Tony'ego Starka.:D Gomez Addams, albo... Gunther.xD
OdpowiedzUsuń