niedziela, 22 września 2013

10 najlepszych animowanych czołówek (cz.2)

5. Wojownicze Żółwie Ninja

Żółwie Ninja to najbardziej rozrywkowe i waleczne gady w Nowym Jorku. Jeśli ktoś w to nie wierzy, po obejrzeniu poniższego intra na pewno przekona się o słuszności tego poglądu.
Chwytliwy motyw przewodni wpada w ucho i zostaje w głowie na długie tygodnie, niezależnie od tego co robicie. Czy jesteście w pracy, czy w domu, spędzacie miły wieczór ze znajomymi, czy udajecie się na samotny spacer, wszędzie słyszycie tę nie dającą spokoju melodię.
Ale nie bójcie się, to dobry kawałek, który w połączeniu z odpowiednim klipem idealnie wprowadza w klimat serii. Oglądając tę kreskówkę wręcz nie da się nie zakrzyknąć "Heroes in the half shell... TURTLE POWER!"



4. Spectacular Spider-Man

O tej czołówce wspominałem już przy okazji omawiania kreskówek o człowieku pająku. Spectacular Spider-Man przeżył tylko dwa sezony, a szkoda, bo jest to zdecydowanie moja ulubiona kreskówka o Spider-Manie, chociaż kreska nie specjalnie przypadła mi do gustu, ma jednak całkiem dobrą fabułę, ciekawe postacie i motyw muzyczny, przy którym nawet słynne Friendly neighbourhood Spider-Man w wykonaniu Aeorosmith brzmi jak Ona tańczy dla mnie. Do tego szybkie, dynamiczne i płynne sceny akcji, wkomponowane w Daily Bugle - to zdecydowanie wystarczy, aby przyciągnąć dzieciaki przed telewizor.


3. ReBoot

ReBoot, to bardzo ciekawa produkcja, o której - ku mojemu zdziwieniu - mało kto słyszał. Jest to pierwszy serial animowany w całości komputerowo. I chociaż animacja jest dosyć koślawa, szczególnie w pierwszych dwóch sezonach, ReBoot nadrabia fabułą. Serial opowiada bowiem o istotach zamieszkujących komputer, które wiodą spokojne życie, dopóki użytkownik nie włączy gry. Ten kto znajdzie się w obrębie gry, automatycznie staje się przeciwnikiem gracza i jeśli umrze w grze, umiera naprawdę. Właśnie dlatego istnieją strażnicy, tacy jak Bob - nasz główny bohater, którzy "naprawiają i bronią". W trzecim sezonie Bob jednak znika, a głównym bohaterem zostaje Enzo Matrix - koleś, który zaczynał jako mały, nieco denerwujący chłopiec, ciągle pakujący się w tarapaty.
Mały Enzo jednak dorósł i stał się kozackim renegatem z jednym okiem, tatuażem i wielką spluwą, przemierzającym sieć w poszukiwaniu swego zaginionego przyjaciela.
ReBoot to pierwszy serial który jako szkrab oglądałem regularnie, czekając niecierpliwie na kolejne odcinki. Natomiast kiedy Bob został wystrzelony, a później jego miejsce zajął dorosły Enzo, po prostu nie byłem w stanie tego ogarnąć. Nawet dzisiaj nie spodziewałbym się takiego zwrotu akcji w serialu dla dzieci. I o ile Bob był dobrym wzorcem dla małych chłopców, to Matrix był tym, kim naprawdę chcieliśmy być w przyszłości, nieustraszonym twardzielem, przemierzającym nieznany świat wraz z ładną (na ile pozwalała animacja) dziewczyną i wiernym psem u boku.
Dlatego też, jako mały chłopiec zawsze miałem ciarki na plecach, kiedy widziałem intro z narracją Enza. Były takie dwa, pozwoliłem sobie wybrać jedno z nich.
Weźmy głęboki głos Matrixa, klimatyczną muzykę i ciekawe sceny akcji, dodajmy do tego nutkę nostalgii, a powstanie jedna z najlepszych czołówek w historii.




2. Batman The Animated Series

Czołówka w której wszystko jest dopięte na ostatni guzik i dopieszczone do granic absurdu. Od świateł reflektorów sterowca, poprzez wybuch w banku, zacienioną postać Mrocznego Rycerza, kopiącego tyłki dwóch opryszków, niedorzecznie długi Batmobil, aż po przecinającą niebo błyskawicę. Wszystko idealnie oddaje panujący w serialu klimat czarnego kryminału, a w połączeniu z motywem muzycznym w wykonaniu Danny'ego Elfmana wywołuje ciarki na plecach i wgniata w fotel niczym wkurzony Bane.



1.Batman Przyszłości

Usilnie próbowałem nie umieszczać na podium aż dwóch Batmanów, ale nic na to nie poradzę, Warner Bros. robią świetne kreskówki z jeszcze lepszymi czołówkami.
Batman Przyszłości różni się mocno od poprzedniej pozycji na liście, chociaż jest umiejscowiony w tych samych realiach, jednak wiele lat później. Bruce Wayne jest już za stary na bieganie po dachach w stroju nietoperza, dlatego rolę Batmana przejmuje jego zupełne przeciwieństwo - Terry McGinnis.
McGinnis jest młody, porywczy, nieokrzesany, w dodatku pochodzi z rozbitej, niezbyt zamożnej rodziny, jako zupełnie inny Batman w zupełnie innych czasach, musiał dostać również inne miasto. Co prawda to cały czas Gotham, jednak zaprojektowane w stylu futurystycznej, cyberpunkowej dystopii pełnej łotrów, którym nasz dzielny bohater musi kopać tyłki.
Skoro zmienił się Batman i zmieniło się Gotham, również i intro nie mogło przypominać tego z przygód starszego nietoperza.
Zamiast Elfmanowskiej symfonii, dostaniemy tutaj ciężki rockowy kawałek w wykonaniu kapeli Static-X, posiłkowany obrazami, które bardziej kojarzą się z Łowcą Androidów, niż z kreskówką dla dzieci. Wyłaniające się z mroku kolosalne budowle Gotham City, symboliczne przedstawienie przeciwników młodego Batmana, cmentarz wyłaniający się zza pleców Terry'ego, czy postać Batmana na tle wielkiego księżyca, a nawet pojawiające się na ekranie pojedyncze słowa, wszystko to ma na celu przykleić nas do telewizora i robi to bardzo skutecznie. Kiedy na ekranie pojawia się tytuł odcinka, widzowie są już kupieni. To intro to coś więcej niż prosta czołówka, to obietnica świetnej rozrywki, dane słowo, którego dzielni twórcy z WB dotrzymują prawie za każdym razem.




Oto moja lista najlepszych animowanych czołówek. Nie każdy musi się z nią zgadzać, zapewne ktoś inny ułożył by ten ranking zupełnie inaczej, sam kilka razy zmieniałem kolejność, a nawet kilka tytułów wyrzuciłem z listy na rzecz innych, a zapewne za parę dni, jeśli zerkną na ten wpis, dojdę do wniosku, że powinienem ułożyć ją inaczej. Jednak prawda jest taka, że jedna czołówka pozostanie już na zawsze najlepszą animowaną czołówką w historii, tak doskonałą, że cały powyższy ranking zupełnie traci sens:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz