poniedziałek, 23 września 2013

Wielka Kolekcja #20 - Daredevil: Odrodzony


Daredevil - człowiek, który nie zna strachu, za dnia szanowany prawnik, w nocy egzekwuje prawo na własną rękę, ochraniając nowojorską dzielnicę Hell's Kitchen.
Chociaż nie dorównuje popularnością Spider-Manowi, czy drużynie X-Men, jest postacią równie interesującą, a pod pewnymi względami, może nawet ciekawszą, niż inni bohaterowie uniwersum Marvela.

Odrodzony to opowieść mroczna i brutalna. Frank Miller miał przywrócić Daredevilowi dawną chwałę i uratować miesięcznik przed zamknięciem i wykonał zadanie w stu procentach. Napisał odważny scenariusz, trzymający w napięciu do samego końca. Nie uświadczymy tutaj wielkich, heroicznych bitew z niesamowitymi superłotrami. Zamiast tego poznamy historię człowieka złamanego przez los i doprowadzonego na skraj wytrzymałości.
Miller zaczyna ostro, od poinformowania czytelnika jaki los spotkał Karen Page, dawną sekretarkę i byłą dziewczynę Matta. Później napięcie już tylko rośnie.
Kingpin poznaje sekretną tożsamość Daredevila i postanawia zamienić jego życie w piekło, co zresztą udaje mu się znakomicie. Błąd popełnia dopiero w ostatniej fazie swojego planu, kiedy miał miłosiernie pozbawić niewidomego prawnika nędznego życia. Murdock postanawia więc dokonać zemsty.
Nazwisko Franka Millera na okładce to znak jakości, któremu można zaufać. Ten album jest tego dowodem, a jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, niech sięgnie po inne komiksy z Daredevilem, sygnowane jego nazwiskiem.


Graficznie bez szału, styl Mazzucchelliego nie specjalnie przypadł mi do gustu. Jeżeli miałbym użyć jednego słowa na opisanie zaprezentowanych tu ilustracji, "brzydkie" byłoby tutaj odpowiednim przymiotnikiem. Jednak z drugiej strony historia przedstawiona przez Millera również jest bardzo brzydka i ładne ilustracje niekoniecznie by do niej pasowały.
Całość dobrze się ze sobą komponuje, chociaż muszę przyznać, że momentami dostrzegam pewne ślady lenistwa ze strony rysownika, które jednak nie umniejszają przyjemności z czytania.

Odrodzony, to bardzo dobry album, który jest jednak dosyć specyficzny, przez co zapewne nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli szukacie poważnej historii, czy odskoczni od typowego, superbohaterskiego mordobicia, warto wydać czterdzieści złotych na Odrodzonego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz