Polska jest już członkiem takich
organizacji jak ONZ, NATO czy Unia Europejska, najwyższy czas na zdobycie
członkostwa w Lidze Sprawiedliwych.
Czytając poprzedni wpis
Mephale przypomniałem sobie, że jestem w posiadaniu dwóch zeszytów komiksu o
pierwszym polskim super bohaterze z prawdziwego zdarzenia. Biały Orzeł, bo tak
się nazywa nasz rodzimy superheros, jest dziełem braci Macieja i Adama
Kimołków, którzy moim zdaniem odwalili kawał dobrej roboty, ale zacznijmy od
początku. Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to przystępna cena i dobre
wydanie. za 10,99 dostajemy komiks w usztywnionej okładce, wydany w kolorze na
dobrym, kredowym papierze. Obrazki są ładne i czytelne, aczkolwiek twarze
postaci pozostawiają nieco do życzenia, miejscami dostrzeżemy braki w tłach, a
czasem pojawiają się lekkie zachwiania proporcji, należy jednak pamiętać, że to debiut polskich twórców i mieć nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej.
Historię głównego bohatera
poznajemy na dwóch, przeplatających się ze sobą płaszczyznach. Widzimy Białego
Orła włamującego się do wieżowca korporacji TechCorp z którego próbuje ukraść
tajemniczą surowicę, od czasu, do czasu mamy do czynienia z retrospekcjami,
które prezentują nam drogę jaką przebył Aleks Poniatowski zanim został Białym
Orłem. Dowiadujemy się, że główny bohater był prezesem TechCorp, cudem przeżył
upadek z piętnastego piętra wieżowca, jednak przez trzy lata pozostawał w
śpiączce. Kiedy się obudził był sparaliżowany od pasa w dół, oraz dowiedział
się, że jego żona zniknęła. Nowym prezesem korporacji został Wiktor Ross,
dawniej najlepszy przyjaciel Aleksa. Główny bohater przedstawia nam Wiktora jako
chciwego cwaniaka. Ojciec Wiktora wykorzystuje opracowaną w TechCorp surowicę, aby pomóc synowi dojść do zdrowia. Surowica nie tylko leczy Aleksa z paraliżu, ale daje mu również nadludzką wytrzymałość. Po zakończeniu leczenia ojciec Aleksa znika w tajemniczych okolicznościach. Już jako Biały Orzeł, Aleks postanawia odnaleźć swojego ojca i żonę, oraz
dowiedzieć się co knuje Wiktor Ross.
Historia Białego Orła nie
jest niczym nadzwyczajnym. Podobne widzieliśmy zarówno w komiksach DC, jak i
Marvela, jednak bracia Kimołkowie prezentują nam ten banał w bardzo przystępny
sposób, odpowiednio przedstawiając poszczególne informacje i dawkując napięcie,
poza tym, muszę przyznać, że miło zobaczyć mięśniaka w trykocie na tle Pałacu
Kultury i Nauki, zamiast Empire State Building. Biały Orzeł nie jest jednak
samotnym mścicielem, w jego misjach pomaga mu młody geniusz komputerowy zwany
Hudini, a w drugim tomie pojawił się inny bohater, zwany Wyklętym Rycerzem
Polskim. Kto wie, może niebawem u boku Białego Orła staną kolejni herosi i na
kartach komiksu ujrzymy dzielnego Mazurka Dąbrowskiego, albo piękną, ale i
niebezpieczną Bogurodzicę. A tak na serio, mam nadzieję, że kreując kolejne
postacie, twórcy zejdą nieco z tonu pompatycznego patriotyzmu. Biały Orzeł jest
w porządku, Rycerz Polski to już lekka przesada, ale akceptowalna, jednak
brnięcie dalej w tym kierunku nie wyjdzie komiksowi na dobre. Tak, czy inaczej liczę, że twórcy postanowią z czasem rozbudować uniwersum i obok Białego
Orła staną herosi mogący konkurować z the Avengers, czy Ligą Sprawiedliwych.

Biały Orzeł, Rycerz Polski...ciekaw jestem nie tyle kolejnych bohaterów co ich wrogów.
OdpowiedzUsuńMoże Bohun Okrutny.........;P