Zax: The Alien Hunter, to przygodowa gra akcji, wydana w
2001 roku przez JoWooD Entertainment. W grze przyjdzie nam się wcielić w
tytułowego beznosego łowcę kosmitów.
Zax to kosmiczny włóczęga, który w wyniku awarii swojego
statku spada na planetę zamieszkaną przez prymitywną rasę zwaną Korbo, która
wcześniej została opanowana przez rasę agresywnych robotów, dowodzonych przez
wielkiego Oma, który podaje się za boga i dosłownie rządzi Korbo żelazną ręką.
Widząc spadający z nieba statek głównego bohatera, tubylcy
dopatrują się w tym spełnienia swojej przepowiedni, o wojowniku z niebios który
wyzwoli ich lud. Na początku Zax interesuje się wyłącznie naprawieniem swojego
statku, później w pomocy Korbo dopatruje się sposobu zysku, w końcu niechętnie
akceptuje rolę bohatera.
Gra oferuje nam
nieskomplikowaną rozgrywkę sprowadzającą się do złomowania coraz większych
ilości metalowych przeciwników, oraz znajdowania tajemnych artefaktów, w stylu
starożytnych kluczy, czy rytualnych sztyletów które pomogą nam przejść przez
kolejne zamknięte wrota. Monotonię gry łamią okazjonalne zadania w stylu
uwolnienia uwięzionych Korbo, czy walki z bossem. Ponadto w grze mamy szeroki
wybór broni, którą wykonać musimy sami, wykorzystując do tego dwa surowce
znajdowane na planecie: rudę i kryształy. Poza bronią możemy konstruować liczne
przydatne gadżety, jak miny zbliżeniowe, tarczę energetyczną, bez której nie ma
co wychodzić ze statku, apteczki, czy działko automatyczne.
Co więcej grę ratuje duża dawka niewyszukanego, ale
momentami całkiem zabawnego humoru. Zax często dworuje sobie ze swoich
przeciwników, czy rzuca onelinerami których nie powstydziłby się nawet Duke
Nukem, co więcej jego wielce pomocny komputer pokładowy otrzymał twarz i imię
kobiety lekkich obyczajów, której zdjęcie Zax wozi przypięte w kokpicie statku.
Rozgrywka jest prosta i dynamiczna, a sterowanie łatwe do ogarnięcia.
Jeśli chodzi o minusy gry, nie podoba mi się system zapisu,
gdzie nie możemy nadpisywać gry. Musimy więc, albo regularnie kasować stare
zapisy, albo przygotować się na zasypanie nimi, a grę, szczególnie na
najwyższym poziomie trudności lepiej zapisywać często. Na szczęście twórcy
pomyśleli o szybkim zapisie. AI przeciwników, jak i sprzymierzeńców również nie
zachwyca i nie raz przyszło mi kląć na Korbo wbiegającego prosto na linie strzału
wroga, lub śmiać się z robotów, które nie widziały, że stojący obok nich kolega
jest już tylko kupką złomu. Zabawę psują również krajobrazy, które są bardzo
monotonne. Zanim uświadczymy coś innego niż lesiste równiny na powierzchni,
albo jaskinie pod ziemią czeka nas kilka godzin szarej, lub zielonej monotonii.
Poza tym nie mam do Zaxa większych zastrzeżeń, jest
dokładnie tym, czego się spodziewałem, pierwszy raz instalując tę grę, czyli
prostą grą akcji, o ciekawej aczkolwiek nieskomplikowanej fabule, która stanowi
od czasu do czasu miłą odskocznię od rozbudowanych gier RPG, kipiących od
piętrzących się intryg i wątków pobocznych.
Dlatego tę, jedenastoletnią już, grę polecam wszystkim
którzy nie wymagają za bardzo rozbudowanej fabuły i skomplikowanej rozgrywki, a
szukają jedynie prostego odstresowywacza. Chociaż tutaj muszę ostrzec, w
niektórych miejscach Zax potrafi zagiąć i wiele przekleństw i wysiłku kosztuje
przejście niektórych etapów.
Niemniej jednak Zax zawsze sprawiał mi dużo frajdy, dlatego
z czystym sumieniem polecam go wszystkim graczom.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz