środa, 3 lipca 2013

Wielka Kolekcja #12 - Avengers: Impas

Avangers: Impas, to komiks, który nie opowiada o wielkich, heroicznych walkach z potężnymi superłotrami, czy o ogólnoświatowych kryzysach, którym Mściciele muszą zapobiec.
Zamiast tego opowiada o problemach poszczególnych członków drużyny. Rodzinnych, zdrowotnych, lub religijno-przywódczych.



Motywem przewodnim komiksu jest objęcie przez Thora tronu Asgardu, oraz konsekwencje tego wydarzenia.
Bóg gromu opuszcza Avengers akurat w momencie, kiedy drużyna dostaje status światowego mocarstwa.
Zawrzało w ekipie, zawrzało w amerykańskim rządzie, a nad Nowym Jorkiem zawisł dumnie pałac nordyckich bogów.
Na świecie zaczynają pojawiać się kulty Thora, jeden, znajdujący się w rządzonej przez wojskowego dyktatora Slokovii, zostaje wysłuchany i Thor udziela swym wyznawcom bardzo namacalnej, fizycznej pomocy, lejąc na kwaśne jabłko ich ciemiężców.
Cała sprawa nie podoba się ONZ, doktorowi Doomowi (Slokovia graniczy z Latverią), ani Avengersom.
W końcu dochodzi do konfliktu między Thorem a jego dawnymi towarzyszami broni.
Thorowi zależy jedynie na obronie jego wyznawców, reszta patrzy na sprawę z szerszej perspektywy i nie do końca podziela poglądy syna Odyna.

Przedstawione tutaj wydarzenia mają duży wpływ na historię Avengers, a sama fabuła jest całkiem ciekawa, ale szczerze mówiąc, nie porwała mnie tak, jak większość komiksów z Wielkiej Kolekcji.
Między innymi dlatego że rysunki niespecjalnie przypadły mi do gustu. Fakt, Thor wygląda w porządku, podobnie Walet Kier, oraz fajnie było zobaczyć Iron Mana w jego oryginalnej zbroi, jednak reszta, jest co najwyżej przeciętna. Twarze postaci zasługują na szczególną naganę, gdyż Alan Davis albo nie potrafi ich rysować, albo zupełnie się do nich nie przykłada,  również pozy, jakie bohaterowie przyjmują podczas swoich walk są momentami niezamierzenie komiczne.  Aczkolwiek muszę przyznać, że scena walki między Thorem a Iron Manem została zrealizowana całkiem nieźle.



 Scenarzysta Geoff Johns bardzo starał się stworzyć nietypową, interesującą historię o Avengers, co w zasadzie mu się udało, aczkolwiek fabuła jest tutaj dosyć nierówna. Na początku wlecze się powoli, zajmując się również wątkami pobocznymi, aby nagle drastycznie przyspieszyć. Wiem, że pojawiają się tutaj również zeszyty z solowych komiksów Thora i Iron Mana, które nie poruszają wydarzeń dotyczących pozostałych Avengers, mimo to, nierówne tępo nieco przeszkadza.



Nie zrozumcie mnie źle, to cały czas bardzo dobry komiks. Ani fabuła, ani rysunki nie są tu złe, ale też nie są bardzo dobre, czego można by się spodziewać po komiksach z tej kolekcji. Nie jest to najgorszy komiks z tych, które do tej pory wyszły w kolekcji, ale też nie jest jednym z lepszych, po prostu zwykły średniak.
Jeżeli jesteście fanami Mścicieli, powinniście przeczytać ten album, jednak mimo wszystko, nie uważam go za pozycję obowiązkową na liście lektur fana komiksu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz