Nie tak dawno temu porównywałem
książkę Rafała Kosika "Felix, Net i Nika, oraz Teoretycznie
Możliwa Katastrofa" z jej filmową adaptacją. Ostatnio
przeczytałem dziesiątą, najnowszą część cyklu. Przyznam
szczerze, że dopadł mnie kac książkowy. Ostatnie pięć tomów
czytałem bez żadnej przerwy, odkładałem jeden i od razu łapałem
za drugi. Po zakończeniu "Alternautów" czuję się
zagubiony. Snuję się z kąta w kąt, nie mam co ze sobą zrobić.
Łapię za klasyki s-f i próbuję czytać je z przyjemnością, ale
czegoś im brakuje. Kiedy znajdę się w jakiejś trudnej sytuacji,
myślę sobie "co by zrobił Felix?", kiedy muszę
przeszukiwać odmęty internetu w poszukiwaniu informacji,
żałuję, że nie mam stworzonego przez siebie programu sztucznej
inteligencji, który mógłby to zrobić za mnie. Znając moje
uzdolnienia informatyczne, nie będę miał nigdy.
Właściwie już czytając drugi tom
wiedziałem, że kiedy dojdę do końca właśnie tak to się
skończy, wiedziałem, że moje życie na pewien stanie się puste i
pozbawione sensu, ale nie przejąłem się tym, w końcu "Ja
zatygodniowy jestem ze sobą mniej spokrewniony, niż ja jutrzejszy.
Ja zadziesięcioletni to już zupełnie obcy człowiek". Co jednak sprawiło, że ta
seria, pisana w końcu dla dzieci, totalnie mnie pochłonęła?
Odpowiedź jest krótka i prosta – wszystko.
Superpaczka
Przede wszystkim bohaterowie. Trójka
tytułowych nastolatków idealnie się uzupełnia. Mamy wiecznie
roztrzepanego matematyczno-informatycznego geniusza Neta, którego
tchórzliwość przerasta tylko jego apetyt. Net to główny ośrodek humoru "superpaczki". Jest niezdarny i tchórzliwy,
leniwy do bólu i nieodpowiedzialny. Nadrabia jednak urokiem
osobistym i poczuciem humoru (które często niepohamowane wpędza go
w kłopoty), jak i talentem do liczb.
Z drugiej strony Felix, zawsze spokojny
i opanowany, przygotowany na każdą sytuację, kulturalny i
rozważny, jednak nie radzący sobie w kontaktach z innymi ludźmi
(szczególnie płci przeciwnej), nie zawsze potrafiący myśleć
abstrakcyjnie. Felix to młodociany wynalazca, który w swoim
warsztacie tworzy wszelakiej maści roboty szpiegowskie i pomoce
domowe. Jego największym osiągnięciem jest Golem Golem, dwumetrowy
android zaprogramowany przez Neta, oraz "wychowany" przez
Nikę. Felix to ucieleśnienie powiedzenia "przezorny zawsze
ubezpieczony". Plecak i kieszenie spodni zawsze ma wypchane
kilogramami sprzętu który "może się przydać",
wliczając w to multitool z którym Felix nigdy się nie rozstaje,
klucz uniwersalny (rodzaj elektronicznego wytrycha skonstruowanego
przez Felixa), co najmniej dwie latarki, oraz zapasowe baterie do
nich, zapalniczkę i wiele innych na pozór niepotrzebnych gadżetów, które nie raz pomagały bohaterom wyjść z opresji. Jednak Felix
radzi sobie w ciężkich sytuacjach nie tylko dzięki licznym
gadżetom, ale również imponującej jak na nastolatka wiedzy,
szczególnie z dziedziny technologii i szeroko pojętego survivalu.
Nika mimo braku uzdolnień
matematycznych, czy technicznych również jest ważnym elementem
grupy. Chociaż to Felix jest mistrzem logicznego myślenia, Nika
jest głosem rozsądku grupy. Hamuje temperament chłopaków, kiedy
poniesie ich męska fantazja. Co więcej, Nika uczy Felixa i Neta o
rzeczach o których przeciętny facet (szczególnie nastoletni) ma
niewielkie pojęcie, takich jak uczucia i inne pierdoły,
przeszkadzające w czytaniu o wielkich robotach, rakietach i ukrytych
skarbach.
Nika ma również pewne paranormalne
zdolności, jednak nie korzysta z nich zbyt często. Sytuacja Niki
bardzo różni się od sytuacji chłopców. Oni mają kochających
rodziców, którzy może nie są obrzydliwie bogaci, jednak obie
rodziny żyją na bardzo przyzwoitym poziomie, Felix mieszka w sporym
domku jednorodzinnym, natomiast Net na najwyższym piętrze
apartamentowca. Nika natomiast jest sierotą, która w wyniku
urzędniczej pomyłki nie została oddana do domu dziecka. Mieszka
sama w małym mieszkanku na Pradze, żyje z renty jej ojca, która
mimo jego śmierci cały czas przychodzi, oraz ze stypendium
szkolnego. Mimo młodego wieku, musiała bardzo szybko dorosnąć i
się usamodzielnić. Jej życie nie jest łatwe, pomimo tego
dziewczyna nie traci pogody ducha, nie użala się nad sobą, bardzo
chętnie pomaga innym, a przede wszystkim nie schodzi na "ciemną
stronę mocy". Chociaż żyje w podłych warunkach, próbuje
sobie radzić możliwie najuczciwszymi metodami. Brzydzi się
kradzieżą i oszustwami. Postać Niki ma pokazać młodym
czytelnikom, że niezależnie od tego w jak trudnej znajdą się
sytuacji, nigdy nie będzie na tyle źle, aby musieli postępować
nieuczciwie.
Najbardziej głównych bohaterów
lubię za to, że są zwykłymi dzieciakami. Nie mają żadnych
nadprzyrodzonych zdolności (poza Niką, ale nie odgrywają one
istotnej roli), żadne z nich nie jest siódmym synem siódmego syna,
nie mówią o nich prastare zwoje, to po prostu trójka bardzo
wścibskich, czy może raczej ciekawych świata, gimnazjalistów, z
przeogromnym szczęściem do wpadania w tarapaty.
Stokrotki, rosiczki i informatyczne ameby
Jednak czymże są główni bohaterowie
bez odpowiedniego wsparcia? Drugoplanowe postacie książek Kosika
to wyjątkowo kolorowy misz-masz, w którym każdy
odnajdzie coś znajomego. Wielu uczniów spotkało w swoim życiu kogoś takiego jak
pan Eftep, nauczyciela z przerostem ego, posiadającego poważne
braki w wiedzy na temat swojej własnej dziedziny. Popularnym
zjawiskiem są również panie Helenki, siorbiące kawę i malujące
paznokcie całymi dniami, modlące się tylko o to, aby nikt niczego
od nich nie chciał. Z kolei dyrektor magister inżynier
Juliusz Stokrotka, to postać która w przeciwieństwie do dwóch pozostałych
od razu wzbudza sympatię czytelnika.
Niski, korpulentny, łysiejący, zawsze ubrany w nie do końca
dopasowany kolorystycznie garnitur, nieco naiwny człowiek o dobrym
sercu, który może nie ma zbytnich predyspozycji do pełnienia
funkcji dyrektora, jednak stara się jak może i bardzo przejmuje się
swoją funkcją. Kiedy musi ukarać któregoś z uczniów, często przeżywa to bardziej niż ten uczeń. Inną ciekawą postacią jest również profesor Butler, szkolny biolog, prowadzący dodatkowe zajęcia z botaniki. Chociaż niechlujny i obleśny, profesor Butler jest genialnym biologiem, a do jego projektów należą, między innymi, rozumiejąca ludzką mowę rosiczka tygrysia, krzew parówkowy, bekonia, czy latające koniczyny.
Również klasa głównych bohaterów
pełna jest indywiduów. Mamy Aurelię, córkę bogatych rodziców, chodzącą w modnych ciuchach i gardzącą
wszystkim co nie markowe i wszystkimi biedniejszymi od niej; mamy
Zosię, szarą myszkę, bardzo nieśmiałą i niezauważaną przez nikogo, a szczególnie przez Felixa, w którym się podkochuje; Gilberta, klasowego autsajdera, który zawsze stoi gdzieś
z boku. nikt tak naprawdę się z nim nie przyjaźni, ale w sumie
każdy darzy go sympatią. Gdybym miał wymieniać wszystkich nauczycieli, kolegów z klasy, czy innych pobocznych bohaterów, prawdopodobnie zabrakłoby mi na to czasu. Autor jednak nie zapomina o nikim. Niemal każda z bardzo wielu postaci w ciągu dziesięciu tomów odegra świadomie, czy nie, jakąś ważną rolę w przygodach bohaterów.
"Oczywiście, że to niemożliwe. Dlatego właśnie tak trudno to zrobić."
To za co najbardziej cenię Rafała
Kosika jako autora książek dla dzieci i młodzieży, to fakt, iż
nie idzie on na łatwiznę i nie działa w myśl zasady "dzieciaki
są głupie i uwierzą we wszystko". Traktuje poważnie młodych
czytelników i do wszystkich, nawet najbardziej nieprawdopodobnych
elementów swoich książek podchodzi bardzo rzeczowo, nie opisuje
czegoś, czego działania nie potrafiłby wyjaśnić, albo poprzeć
naukowymi faktami, czy chociażby teoriami. Dzięki temu czytelnikowi dużo łatwiej uwierzyć,
że dwóch czternastolatków jest w stanie skonstruować i
zaprogramować inteligentnego androida.
Co do przygód głównych bohaterów,
trzeba przyznać, że autorowi pomysłów nie brakuje. W ciągu
dziesięciu tomów, bohaterowie zdążyli już walczyć z robotami i
zbuntowaną sztuczną inteligencją (kilkakrotnie), podróżować w
czasie w przód i w tył, przy okazji stawiając czoła nazistom,
spotkać duchy, wiedźmy, stoczyć walkę o umysły mieszkańców Stolicy wewnątrz własnych snów,
odwiedzić ukryte miasto w podziemiach Warszawy, a ostatnio nawet
zwiedzać światy alternatywne. Nie wiem, Panie Rafale, jak zamierza
Pan w następnej części wysłać bohaterów w kosmos, ale to chyba
jedyny motyw jaki jeszcze nie został wykorzystany. Co do samych
książek, prezentują one w miarę równy poziom. Niektóre z nich wypadają trochę gorzej na tle pozostałych, czasem akcja rozwija się trochę zbyt wolno, a niektóre zakończenia wydają się lekko naciągane, ale w zasadzie trójka nastolatków budujących roboty i podróżujących w czasie, sama w sobie jest już lekko naciągnięta.
Nie powiem, że dzięki książkom Kosika poczułem się znowu jak dziecko, a to tylko dlatego że czuję się tak bez przerwy, zresztą nie jestem wcale dużo starszy od głównych bohaterów. Muszę jednak przyznać, że od bardzo dawna, żadna książka, czy seria książek, zarówno dla dorosłych, czy dla młodszych czytelników nie wciągnęła mnie tak bardzo. Myślę, że jest to głównie zasługą bezpretensjonalnego humoru i bardzo naturalnych, szczególnie jak na serię dla dzieci i młodzieży, bohaterów.
Osobiście czekam z niecierpliwością na kolejny tom, mając nadzieję, że dorówna pozostałym, myślę jednak, że po dziesięciu tomach, które nie zawiodły, nie mam się czym przejmować.
Nie powiem, że dzięki książkom Kosika poczułem się znowu jak dziecko, a to tylko dlatego że czuję się tak bez przerwy, zresztą nie jestem wcale dużo starszy od głównych bohaterów. Muszę jednak przyznać, że od bardzo dawna, żadna książka, czy seria książek, zarówno dla dorosłych, czy dla młodszych czytelników nie wciągnęła mnie tak bardzo. Myślę, że jest to głównie zasługą bezpretensjonalnego humoru i bardzo naturalnych, szczególnie jak na serię dla dzieci i młodzieży, bohaterów.
Osobiście czekam z niecierpliwością na kolejny tom, mając nadzieję, że dorówna pozostałym, myślę jednak, że po dziesięciu tomach, które nie zawiodły, nie mam się czym przejmować.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz