środa, 27 lutego 2013

Wielka Kolekcja #3: Iron Man: Extremis

Jestem trochę do tyłu z recenzjami komiksów z Wielkiej Kolekcji, dlatego w najbliższym czasie głównie tym się zajmę. 
Skoro już przy komiksach jesteśmy, garść ogłoszeń:
Po pierwsze, Meph i ja pracujemy właśnie (a przynajmniej próbujemy) nad naszym własnym komiksem, który będzie publikowany na łamach bloga. Jednak ponieważ oboje z czasem stoimy dosyć średnio, cieżko powiedzieć kiedy cokolwiek się pojawi.
Po drugie, chciałem poinformować o akcji cała polska pisze o komiksach,  zorganizowanej przez autora bloga koziol.info.pl  o której więcej tutaj



Iron Man: Extremis


Komiks który był inspiracją dla wydanego w 2008 roku filmu o Tonym Starku z Robertem Downeyem Juniorem w roli głównej.
Extremis jest świetnym rebootem historii jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Marvela. Za scenariusz komiksu odpowiedzialny był Warren Ellis, znany brytyjski twórca, współpracujący często z Marvelem i DC, swoją popularność zawdzięczający głównie serii Hellstorm.

Scena stworzenia pierwszego pancerza Iron Mana została przeniesiona z dalekiego wschodu na bliski wschód, konkretnie do Iraku, gdzie Tony Stark zostaje porwany przez miejscowych terrorystów.
Główna akcja komiksu dzieje się kilka lat później w Ameryce, gdzie pochodzący z Teksasu terrorysta o nazwisku Mallen, przyjmuje dawkę tytułowego Extremis – ulepszonej wersji serum superżołnierza, dzięki któremu powstał Kapitan Ameryka.
Mimo braku odpowiedniej opieki, organizm Mallena przyjmuje Extremis i ten postanawia zaprowadzić w Ameryce własne porządki.
Sam motyw jest dobry, jednak wszystko byłoby o wiele bardziej sensowne, gdyby Mallen miał więcej zwolenników. Musiał mieć świadomość, tego, że - nawet obdarzony niesłychanymi mocami – sam niewiele zwojuje w świecie pełnym superbohaterów i jeśli nie pokona go Iron Man, zrobią to X-Men, Avangers, albo Shield.
Sama walka Mallena – pochodzącego z Teksasu "buraka" (w języku polskim nie ma słowa, które w pełni oddawałoby znaczenie angielskiego "redneck"), głoszącego ideologię typową dla Ku Klux Klanu i nienawidzący amerykańskiego rządu, który według niego uciska jemu podobnych, a Tonym Starkiem, który ten właśnie skorumpowany rząd i jego armię uzbraja, nabiera symbolicznego znaczenia. Oczywiście, Tony nie chce tworzyć broni i zawierać kontraktów z wojskiem, ale tłumaczy sobie i innym, że zarobione w ten sposób pieniądze przekazuje przecież na szczytne cele, pomaga ludziom. Mimo tego ma świadomość, że w Iraku dzieci giną, lub tracą kończyny, znajdując niewypały bomb jego produkcji.
Scenariusz stoi na wysokim poziomie, podejmuje ciekawą, bardzo aktualną tematykę, wykorzystuje motywy z uniwersum Marvela i chociaż idzie tradycyjnym schematem – bohater spotyka łotra, sromotnie przegrywa, odkrywa ryzykowny sposób na pokonanie złoczyńcy i w końcu odnosi zwycięstwo – to jednak mamy tutaj kilka ciekawych rozwiązań i niespodziewanych zwrotów akcji.
W komiksie dwukrotnie obserwujemy powstanie Iron Mana. W retrospekcji widzimy jak Tony Stark zmuszony jest do stworzenia pierwszej zbroi z pomocą której ucieka z niewoli. Później widzimy jak zażywając zmodyfikowaną dawkę Extremis, Stark dopasowuje swoje ciało do kostiumu, stając się "Iron Manem w środku i na zewnątrz"
Scenariusz ma swoje drobne potknięcia, dotyczące głównie zachowania bohaterów w pewnych sytuacjach, jednak jest bardzo solidny.

Skoro już przy bohaterach jesteśmy, Tony Stark jest tym samym Tonym Starkiem, co zawsze. Inżynieryjnym geniuszem obarczonym klątwą alkoholizmu, nienawidzącym samego siebie. Bogatym i odnoszącym sukcesy, jednak przy tym samotnym i świadomym niemoralności niektórych swoich czynów. Zdecydowanie jedna z ciekawszych postaci uniwersum Marvela.
Z drugiej strony Mallen jest bardzo uproszczony, w zasadzie pozbawiony charakteru. Wiemy, że nienawidzi rządu, dlatego że policjanci zabili kogoś z jego rodziny, jednak to tyle. Mallen nie ma jakichś konkretnych cech, jedyne co można o nim powiedzieć, to że jest przepełniony nienawiścią. Jednak jak już napisałem wcześniej, jest on bardziej symbolem, niż żywą postacią i jako symbol się sprawdza.

Mało jest w komiksie postaci drugoplanowych. W zasadzie jedynymi godnymi wymienienia są Maya i Sal.
Maya to przyjaciółka głównego bohatera z dawnych lat. Pracowała przy Extremis i to ona poprosiła Tony'ego o pomoc, kiedy terroryści położyli łapy na jej projekcie. Jest genialnym biologiem i bardzo lubi Starka (jako jedna z nielicznych), martwi się o niego, kiedy przyjmuje dawkę Extremis.
Sal również jest przyjacielem Tony'ego, to rodzaj starego mędrca, mieszkającego w głuszy, który zawsze służy radą młodszym i mniej doświadczonym. Bardzo lubi eksperymentować z narkotykami i opowiadać o tym swoim przyjaciołom.



Za rysunki w tym albumie odpowiadał Adi Granov, młody rysownik o charakterystycznym, bardzo realistycznym stylu, który chociaż bardzo schludny, średnio przypadł mi do gustu.
Granov momentami miewa problemy z twarzami postaci, szczególnie z wyrażaniem emocji. Mallen ciągle szczerzy się, niczym dzikie zwierze, na każdym kadrze w ten sam sposób, a krzyczące postaci zazwyczaj wyglądają po prostu komicznie. Tła w wielu miejscach są szaro-bure i nieciekawe, jednak tam gdzie już pojawi się jakiś szczegółowy krajobraz, jest on bardzo przyjemny dla oka. To co dobrze wychodzi młodemu rysownikowi, to uchwycenie ruchu w scenach walki, te wyglądają naprawdę nieźle, tym bardziej, że Mallen w środkach nie przebiera i nie raz rzuca w Iron Mana samochodami, czy elementami maszyn budowlanych.

Iron Man: Extremis nie jest komiksem idealnym i ma swoje wady, mimo wszystko zasługuje na miejsce pośród sześćdziesięciu najlepszych komiksów Marvela. Historia Iron Mana została w zręczny sposób odświeżona, a inauguracyjny przeciwnik odmłodzonego herosa jest jego totalnym przeciwieństwem i chociaż nie darzy nienawiścią samego Iron Mana, to jednak gardzi wszystkim, co on sobą reprezentuje.
Myślę, że warto przeczytać ten komiks, tym bardziej, że w przeciwieństwie do poprzednich, jest otwarciem nowej serii i nie wymaga znajomości historii bohatera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz