czwartek, 7 marca 2013

Wielka Kolekcja #5: The Amazing Spider Man: Narodziny Venoma

 Zawsze uważałem, że klasyczna czerń sprawdza się dużo lepiej, niż krzykliwe, amerykańskie barwy, szczególnie w przypadku Człowieka-Pająka.



Historie o czarnym kostiumie i Venomie zawsze były moimi ulubionymi we wszystkich kreskówkach o Spider-Manie (w filmie nie koniecznie). W komiksach, "saga o czarnym kostiumie" zajmowała ponad 50 odcinków cyklu The Amazing Spider-Man, plus albumy z serii Spectacular Spider-Man i Web of Spider-Man, co oznacza, że była porządnie rozbudowana. Co więcej, wszystko zaczęło się w jeszcze innej serii zwanej Secret Wars (o której prawdopodobnie również napiszę, gdyż jest całkiem ciekawa). Secret Wars opowiada o wydarzeniach na odległej planecie zwanej Battleworld, gdzie kilkudziesięciu ziemskich bohaterów i łotrów (plus Galactus), zostaje zesłanych przez istotę spoza wszechświata zwaną Beyonderem.
Beyonder wysyła na Battleworld obie grupy i mówi im, że mają się nawzajem pozabijać, a wtedy on spełni życzenia zwycięskiej drużyny.


Nie zagłębiając się w szczegóły, w międzyczasie Spider-Man znajduje maszynę, z której wypada coś, co bierze za nowy kostium, a ponieważ jego oryginalny strój zostaje zniszczony, przyjmuje ten dar z wdzięcznością. Jego szczęście jest jeszcze większe, kiedy okazuje się, że nowy strój potrafi produkować własną sieć, przybierać kształt zwykłego ubrania, oraz reaguje na myśli właściciela.
Kiedy dzielnym bohaterom udaje wrócić się na Ziemię, Peter Parker wręcz tryska radością. Szybko jednak zostaje przytłoczony przez brutalną rzeczywistość. Mieszka w ciasnym, brudnym mieszkaniu, porzucił studia, ma problemy z pracą, w dodatku kobieta którą kocha odrzuciła jego zaręczyny, a on związał się za to ze zresocjalizowaną złodziejką (Black Cat/Felicia Hardy), która tak naprawdę lubi jego heroiczne alter ego, nie przepadając specjalnie za samym Peterem.Na domiar złego, ciocia May obrażą się na Petera za to, że rzucił studia, a Pająk wdaje się w konfrontacje z gangsterem imieniem Rose, który wysyła za nim wyjątkowego zabójcę na zlecenie. W ten sposób poznajemy Pumę, Indianina, który na co dzień jest bogatym biznesmenem, potrafi jednak przybierać postać bestii, którą często wykorzystuje niezgodnie z wolą swojego plemienia.



Chociaż Puma, to całkiem ciekawy przeciwnik i sprawił Pająkowi trochę kłopotów, to jednak jest niczym wobec Venoma. Do tej pory Zielony Goblin był nazywany największym przeciwnikiem Spider-Mana. Jednak Venom to jego nemezis ostateczne - posiada te same moce, lecz jest większy i silniejszy, nie aktywuje pajęczego zmysłu, w dodatku jedynym uczuciem do jakiego jest zdolny jest nienawiść, a cała jego nienawiść jest wymierzona w naszego dzielnego bohatera w czerwono-niebieskim trykocie.
Już jego wygląd mówi nam, że mamy do czynienia z czymś więcej, niż kolejny jednorazowy przeciwnik. Czarny kostium z symbolem pająka, opięty na stalowych muskułach Brocka (który bardziej przypomina zawodowego kulturystę, niż zwykłego pismaka), ogromna, najeżona zębami paszcza, zamrożona w wiecznym, złowieszczym uśmiechu,  wielkie szponiaste dłonie - czysta groza w pełnej okazałości. Bardzo lubię okładkę tego albumu, na której Venom w całej swojej strasznej okazałości, sięga zakrwawioną dłonią do głowy pokonanego Spider-Mana.
Oczywiście, Spider-Man miał w swojej karierze wielu naprawdę groźnych przeciwników i chociaż większość z nich bardzo go nienawidziła, Venom całe swoje życie dedykuje zgładzeniu Pająka. I ma ku temu dobre powody, Eddie Brock stracił przez niego pracę i reputację, a symbiont został odrzucony i prawie zabity. Venom prawdopodobnie pokonał by Spider-Mana bez większych trudności, jednak jak każdy złoczyńca, on również miewa skłonności do przesadnego dramatyzmu, który w decydującym momencie obrócił się przeciw niemu.



Tak jak mówiłem, wszystkich komiksów opowiadających o Spider-Manie w czerni, oraz Venomie, jest bardzo dużo, dlatego też ludzie odpowiedzialni za tworzenie albumu do Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, musieli nieco streścić całą historię, upychając w jeden album siedem zeszytów: The Amazing Spider-Man #252, #256 - #259, Web of Spider-Man #1, oraz The Amazing Spider-Man #300, streszczając historię do granic możliwości.
Jest to zrozumiałe, w końcu na przestrzeni tych (licząc tylko komiksy z serii TASM) pięćdziesięciu zeszytów, Peter spotkał wielu przeciwników i przeżył wiele przygód, zupełnie nie związanych z czarnym kostiumem.
Twórcy kolekcji mieli przed sobą ciężkie zadanie, gdyż tworząc serię najlepszych i najbardziej znaczących komiksów w historii Marvela, nie można pominąć historii powstania Venoma. Z drugiej jednak strony, ta historia jest zdecydowanie za długa, aby przedstawić ją w jednym albumie. Dlatego zrobili co mogli, wybrali najważniejsze momenty z serii i umieścili je w jednym albumie, aby przedstawić nam historię Venoma w możliwie najprzystępniejszy sposób. Czy im się udało? Cóż, ja nie zrobiłbym tego lepiej. 

Scenariusze autorstwa Toma DeFalco, Louise Simonson i Davida Micheliniego trzymają równy, wysoki poziom. Cały album jest pełen akcji, soczystych dialogów i ciekawych zwrotów akcji. Moją ulubioną sceną jest chyba sekwencja snu, z ASM #258, w której czarny i czerwony kostium walczą o "duszę" Petera.
Jeżeli chodzi o rysunki, każdy z artystów pracujących przy tych komiksach ma swoje mocne i słabe strony. Jeśli chodzi o wygląd postaci, najbardziej przypadły mi do gustu prace Rona Frenza, aczkolwiek Eddie Brock w wykonaniu Todda Macfarlane'a również prezentuje się całkiem nieźle. Greg LaRocaque natomiast, świetnie narysował scenę oddzielenia symbionta od Petera w albumie Web of Spider-Man #1. Chociaż mógł narysować symbionta bardziej "brejowato", a Parkera zdecydowanie zrobił zbyt barczystego. Ale to już zwykłe czepialstwo.

Kolejny album do którego zdecydowanie warto zajrzeć, szczególnie jeśli chcemy poznać historię Venoma, a nie mamy czasu, ni ochoty (nie mówiąc już o możliwości ich zdobycia) czytać wszystkich zeszytów od powrotu Spider-Mana z Battleworld do pokonania Venoma.
Ciekawa, przełomowa dla Spider-Mana historia, opatrzona całkiem przyjemnymi dla oka rysunkami, absolutnie pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Pająka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz