Muszę jednak przyznać, że nie żałuję 237 złotych które wydałem na ten zestaw, zawierający w sobie dziesięć płyt, na których znajdziemy:
- The Elder Scrolls: Arena;
- The Elder Scrolls II: Daggerfall;
- The Elder Scrolls III: Morrowind, wraz z dodatkami Bloodmoon i Tribunal, oraz narzędziem Construction Set;
- The Elder Scrolls IV: Oblivion, wraz z dodatkami Knights of the Nine i Shivering Isles;
- The Elder Scrolls V: Skyrim, wraz z dodatkami Dawnguard, Hearthfire, oraz Dragonborn.
Poza tym w pudełku dostaniemy również pięć bardzo ładnych map przedstawiających tereny dostępne w każdej części, czyli mapa całego cesarstwa Tamriel, Zatoki Illiac, wyspy Vvardenfell, prowincji Cyrodill, oraz prowincji Skyrim.
Wszystko to zapakowane w miłe dla oka, przypominające książkę pudełko, schowane w sztywne, kartonowe etui, oraz dla bezpieczeństwa zapakowane dodatkowo w przezroczysty plastik.
Wszystko sprawia wrażenie solidnego i misternie wykonanego, poza wspomnianym plastikowym opakowaniem, które jest bardzo sztywne i zdążyło już delikatnie pęknąć.
Poza tym dziwi mnie fakt, że jedna płyta jest dołączona luzem, w tekturowej kopercie, chociaż w pudełku jest jeszcze jedno miejsce, w którym można by umieścić kieszeń na płytę.
Tyle zdążyłem zauważyć po jednym dniu obcowania z Antologią The Elder Scrolls. Dokładniej w każdą z gier zagłębię się w przyszłości.
Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolony z zakupu, chociaż pewne niewielkie niedociągnięcia nieco ostudziły mój entuzjazm, jednak w bardzo znikomym stopniu.
Ostatecznie polecam każdemu, kto podobnie jak ja uwielbia Elder Scrolls i akurat ma na zbyciu
240 złotych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz