wtorek, 29 października 2013

Pradawne zwoje, bohaterowie, przygody

Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam serię The Elder Scrolls. Rozbudowany, żywy świat, ciekawe postacie, wciągająca fabuła - to wszystko zawsze do mnie przemawiało. Dlatego też, kiedy zobaczyłem na stronie Empiku antologię The Elder Scrolls, bez wahania kliknąłem "zamów", chociaż posiadam już ostatnie trzy części serii.


Muszę jednak przyznać, że nie żałuję 237 złotych które wydałem na ten zestaw, zawierający w sobie dziesięć płyt, na których znajdziemy:

- The Elder Scrolls: Arena;
- The Elder Scrolls II: Daggerfall;
- The Elder Scrolls III: Morrowind, wraz z dodatkami Bloodmoon i Tribunal, oraz narzędziem Construction Set;
- The Elder Scrolls IV: Oblivion, wraz z dodatkami Knights of the Nine i Shivering Isles;
- The Elder Scrolls V: Skyrim, wraz z dodatkami Dawnguard, Hearthfire, oraz Dragonborn.

Poza tym w pudełku dostaniemy również pięć bardzo ładnych map przedstawiających tereny dostępne w każdej części, czyli mapa całego cesarstwa Tamriel, Zatoki Illiac, wyspy Vvardenfell, prowincji Cyrodill, oraz prowincji Skyrim. 
Wszystko to zapakowane w miłe dla oka, przypominające książkę pudełko, schowane w sztywne, kartonowe etui, oraz dla bezpieczeństwa zapakowane dodatkowo w przezroczysty plastik. 
Wszystko sprawia wrażenie solidnego i misternie wykonanego, poza wspomnianym plastikowym opakowaniem, które jest bardzo sztywne i zdążyło już delikatnie pęknąć. 
Poza tym dziwi mnie fakt, że jedna płyta jest dołączona luzem, w tekturowej kopercie, chociaż w pudełku jest jeszcze jedno miejsce, w którym można by umieścić kieszeń na płytę.


Co do zawartości płyt, nie przetestowałem jeszcze Construction Set, jednak  wszystkie gry działają praktycznie bez zarzutu. Arena po pewnym czasie zaczęła się lekko zacinać, a w Daggerfallu uświadczyłem okazjonalnych problemów z dźwiękiem. Jednak są to gry tworzone jeszcze pod DOS, więc drobnych niedogodności należy się spodziewać. Natomiast przy instalacji Morrowinda (zajmującego aż trzy płyty), w pewnym momencie instalator poprosił mnie o włożenie płyty numer dwa, natomiast jak się okazało, wymagane pliki znajdowały się na płycie numer trzy, co zaniepokoiło mnie na chwilę, jednak ostatecznie wszystko działa bez zarzutów.

Tyle zdążyłem zauważyć po jednym dniu obcowania z Antologią The Elder Scrolls. Dokładniej w każdą z gier zagłębię się w przyszłości.
Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolony z zakupu, chociaż pewne niewielkie niedociągnięcia nieco ostudziły mój entuzjazm, jednak w bardzo znikomym stopniu.
Ostatecznie polecam każdemu, kto podobnie jak ja uwielbia Elder Scrolls i akurat ma na zbyciu
240 złotych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz