Jednak jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Głównie dzięki wydawnictwu TM-Semic, które w latach 1990-2003 wypuściło na polski rynek kilkadziesiąt tytułów komiksów, głównie z wydawnictwa Marvel, jednak nie tylko.
Osobiście posiadam kilka zeszytów wydanych przez TM-Semic, a z czasem mam zamiar swoją kolekcje powiększyć, toteż postanowiłem poopowiadać co nieco o tych najciekawszych, zaczynając od wydania specjalnego z roku 1993 - Batman/Judge Dredd - Sąd nad Gotham.
Przy okazji recenzji Tajnej Wojny wspominałem, że nie przepadam za crossoverami, szczególnie tymi splatającymi losy postaci z różnych uniwersów. Cóż, Sąd nad Gotham nie jest złym komiksem, jednak na pewno bardzo specyficznym, zresztą jak większość komiksów z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Batman i Dredd muszą pokonać Judge Death, który przeniósł się do wymiaru Batmana i jednocząc siły ze Scarecrowem planuje dokonać tytułowego sądu.
Muszę przyznać, że sparowanie Mrocznego Rycerza z Dreddem to dobry pomysł. Obaj mają bardzo silne poczucie sprawiedliwości, aczkolwiek pojmują ją w nieco odmienny sposób. Batman powstrzymuje przestępców, ale ich nie osądza, natomiast Dredd z urzędu jest prokuratorem, sędzią i ławą przysięgłych. Panowie od początku nie przypadli sobie do gustu, nie zdając sobie sprawy, że w zasadzie stoją po tej samej stronie.
Inaczej jest z duetem Scarecrow i Death, którzy oczywiście nie ufają sobie w najmniejszym stopniu, jednak darzą się wzajemną fascynacją, tworząc duet rodem z horroru.
Sąd nad Gotham to komiks przerysowany zarówno w formie jak i w treści, momentami wręcz groteskowy.
Muszę przyznać, że rysunki niespecjalnie przypadły mi do gustu. Styl rysowania Simona Bisleya osobiście mi się nie podoba, jego rysunki momentami przybierają wręcz formę karykatury, co więcej kilka razy można dostrzec problem z zachowaniem proporcji ciała, a kilka paneli sprawia wrażenie niedokończonych.
Rysunki pasują jednak w pewien sposób do scenariusza sporządzonego przez Alana Granta i Johna Wagnera, którzy również wspięli się na szczyt karykaturalnej groteski, dając Scarecrowowi garbatego sługę, a do ramion Judge Death przybijając martwego kurczaka i żeberka.
Myślę, że to idealnie podsumowuje cały ten komiks: martwy kurczak i żeberka przybite do ramion nieumarłego sędziego planującego wybić wszystkich mieszkańców Gotham. Czy naprawdę trzeba mówić coś więcej?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz